Sylwester nad Morzem Koralowym

Jesteśmy już w połowie roku więc pewnie dla niektórych z Was może być szokiem, że dopiero teraz publikuję post o sylwestrze nad Morzem Koralowym w Townsville – mieście, które zaskoczyło nas kilkoma rzeczami. Po pierwsze, morze było w tamtym miejscu (i czasie) tak ciepłe, że wchodząc do wody wcale nie odczuwałam ulgi. Po drugie, miasto,  mimo iż duże, wydało nam się bardzo puste. Jak na tyle mieszkańców to naprawdę nie było tam wcale tłoczno.  I po trzecie, sylwester był… a to musicie przeczytać dalej. 
//
We are already in the middle of the year so it may be a shock to some of you that I'm now publishing a post about New Year’s Eve at the Coral Sea seaside in Townsville - a city that surprised us with a few things. First of all, the Coral Sea was so warm in that place (and time) that when I entered the water I felt no relief at all. Secondly, the city, although large, seemed to be very empty. For so many residents, it wasn't really crowded at all. And thirdly, New Year's Eve was. . . and that's what you have to read next. 

sylwester-nad-morzem

Miasto jak to miasto, powiedziałabym, że nic specjalnego - ładne budynki, o! (poza tym co pokażę Wam na zdjęciach np. Ogród Królowej / Park Boraniczny). Ale niedaleko miasta jest Cape Pallarenda Conservation Park, który zachwycił mnie przepiękną dróżką z widokiem na wzgórza i rzeczkę. Na zdjęciu wydaje mi się to aż komputerowe, ale tak to dokładnie wyglądało. Nawet lepiej na żywo! Wspięliśmy się na szczyt jednej górki (wiało niesamowicie) i spokojnie w piekielnym upale wróciliśmy do samochodu aby napić się litra wody. Nigdy nie idźcie bez wody! Nie wiem dlaczego tego dnia jej nie wzięliśmy. Chyba sądziliśmy, że spacer będzie znacznie krótszy i w cieniach drzew. Od tego czasu bierzemy ją zawsze – nawet jak nam się coś wydaje. 
//
A city like a city, I would say that there’s nothing special (except what I'll show you in the pictures for example Queen's Garden / Botanic Gardens) - nice building thought! But not far from the city is Cape Pallarenda Conservation Park, which delighted me with its beautiful path overlooking the hills and the river. In the photo it seems to me to be computer-like, but that's exactly what it looked like in reality. Even better ! We climbed the top of one mountain (the wind was incredible) and calmly in the hellish heat we returned to the car to drink a litre of water. Never go without water! I don't know why we didn't take it that day. I think we thought that the walk would be much shorter and in the shade of trees. Since then, we've always taken it - even if we think it'll be short. 

sylwester-nad-morzem


sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

Możemy też wjechać na wzgórze z widokiem na miasto i wyspę Magnetic Island, która jest znana z wszechobecnych Koali. Fajne jest także to, że w mieście znajdziemy dużo murali i mają luksusowy hotel z kasynem (wygrałam w ruletce 30$), do którego poszliśmy w święta. Tam właśnie spędziłam Wigilię, jedząc przepyszny obiad z widokiem na Morze Koralowe w restauracji C-bar i Sylwestra.
//
We can also climb a hill overlooking the city and the Magnetic Island, which is known for its Koalas. It's also cool to find a lot of murals in the city and they have a luxury hotel with a casino (I won $30 in roulette), which we went to at Christmas time. Townsville is where I spent Christmas Eve, eating a delicious dinner with a view of the Coral Sea in the restaurant C-bar and New Year's Eve.





sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

sylwester-nad-morzem

Ok. A teraz o Sylwestrze nad Morzem Koralowym – brzmi świetnie prawda?  Nie wiem jak było w innych miastach, ale ja skupię się na moich doświadczeniach w Townsville. Marzenie prawie każdego mieszkańca północnej półkuli – gorąca zabawa na plaży świętująca Nowy Rok. I tak jak opisałam tak było, ALE.. w Australii picie alkoholu jest regulowane o wiele bardziej restrykcyjnie niż w Polsce. Nie było więc żadnego picia szampana z ludźmi na ulicy, krzyków czy wszechobecnej ulicznej zabawy. 

Co mnie zaskoczyło to fakt, że były fajerwerki o godzinie 21 dla dzieci i kolejne już o północy. Był DJ na plaży, ale niestety puszczał muzykę typowo HIT-radiową, bardzo specyficzną dzisiejszą młodzieżówkę (nie wiem jak mam to opisać nawet), którą słyszy się codziennie po 100 razy, a jest tyle starszych piosenek (mówię tutaj nawet o muzyce sprzed roku, dwóch!!!), które mogłyby urozmaicić tę specyficzną „zautotune’owną” muzykę. Tańczyła garstka ludzi, a fajerwerki ustawione były tak daleko na wodzie, że wydawały się po prostu małe. 

Szczerze? Wydaje mi się, że byłam w złym miejscu. Albo ludzie byli sztywni… więc sprzedanie alkoholu na jakimś stoisku byłoby według mnie tylko na plus. Nie było efektu „WOW”, ludzie nie entuzjazmowali się pierwszymi sekundami Nowego Roku. Kiedy przypomnę sobie Sylwestra 2017 / 2018 to wtedy czuję magię. Było świetnie, a Poznań o północy,  na ulicach  nigdy mnie nie zawiódł.
// 
Okay. Now about New Year's Eve. I don't know how it was in other cities so I will focus on my experiences in Townsville. The dream of almost every inhabitant of the northern hemisphere - hot fun on the beach celebrating New Year's Eve. It was like that BUT. . . in Australia drinking is regulated much more restrictively than in Poland. So there was no drinking champagne with people on the street, no screaming or omnipresent street party. 

What surprised me was the fact that there were fireworks at 9 p. m. for children and another at midnight. There was a DJ on the beach, but unfortunately he played typical HIT-radio music, very specific today's youth one (I don't know how to describe it even), which you can hear every day 100 times a day and there are so many older songs (I'm even talking about music from a year or two ago!!!) that could diversify this specific „autotune" music. Not many people were dancing, and the fireworks were placed so far away on the water that they just seemed small. 

Honestly? I think I was in the wrong place. Or people were stiff. . . so selling alcohol at some booth would be a plus to me. There was no „WOW" effect, people were not enthusiastic about the first seconds of the New Year. When I remember New Year's Eve 2017 / 2018, I feel magic. It was great, and Poznań at midnight, on its streets never let me down.

sylwester-nad-morzem


0 Komentarze