Egzotyczne wyprawy: australijski płaskowyż

Okolica, w której sie znajdowaliśmy to tzw. Tablelands co na polski dosłownie przetłumaczymy  jako "tereny stołowe". Odnosi sie to do ukształtowania terenu. Jesteśmy bowiem o wiele wyżej, powiedzmy "w górach", ale praktycznie wszędzie jest płasko. Najwyżej położonym tutaj miasteczkiem jest Ravenshoe (ok. 930 m. n.p.m.). Weekend, w którym tam pojechaliśmy był bardzo spokojny, jako że to było ostatnie jeszcze niezwiedzone przez nas miejsce. Po tej wyprawie zdecydowaliśmy się też na trochę zabawy w Cairns i tym samym zamknę bloga… nie no żartuję, zamknę rozdział naszego pomieszkiwania na północy Queensland.
//
The area in which we were located is Tablelands which refers to the terrain. We are much higher, let's say „in the mountains" but practically everywhere is flat. The highest town here is Ravenshoe (approx. 930 m above sea level). This weekend was very calm, as it was the last place we had not yet visited. After this expedition we also decided to have some fun in Cairns and thus close the blog. . . . I'm joking, I'll close the chapter of our residence in the north of Queensland. 



RAVENSHOE
Do miejscowości tej przyjeżdża się z czterech powodów:
1. Elektrowni wiatrowej i wiatraków
2. Popływania w gorących źródłach
3. Wodospadów Millstream
4. Wypicia piwa w najwyżej położonym barze w Queensland (Hotel Ravenshoe)
Ze wszystkich punktów udało nam się prawie dokonać trzech. A dlaczego prawie? Nie popływaliśmy sobie w gorących źródłach, ale o tym później. A wypicie piwa w pubie, mimo że najwyższym w Queensland, nie wydawało nam się czymś niesamowitym więc po co wydawać pieniążki (mówi poznańska pyra) jak akurat piwnego apetytu nie mieliśmy.
Mimo, że dla wielu zobaczenie wiatraków nie jest niczym niezwykłym (jest ich MNÓSTWO przy autostradzie w Niemczech), to dla mnie jest to nie lada gratka. Kocham te wiatraki. Mam nawet swój ulubiony styl (tak, wszystkie nie są identycznie takie same). Mogę się na nie patrzeć i patrzeć. Wydaje mi się, że to poprzez ten ich delikatny ruch i fakt jakie są ogromne. Musiałam więc pstryknąć kilka zdjęć.
//
We come to this village for four reasons:
1. Wind power Fields with windmills
2. Swimming in hot springs
3. Millstream Falls
4. Drinking beer in the highest bar in Queensland (Ravenshoe Hotel)
From all of the points, we almost managed to make three. And why almost? We didn't swim in hot springs, but I’m goin to talk about it later. Drinking beer in a pubv(even the highest in Queensland), didn't seem to be something amazing so why to spend money when we didn't have a beer appetite.
Although it is not unusual for many people to see the windmills (there are MANY in German’s highway), it is a real treat for me. I love these windmills. I even have my favourite style (yes, all are not the same). I can look at them forever. It seems to me that it is due to their delicate movement and the fact that they are huge. So I had to take a few photos.






Gorące źródła… hmmm. Za dużo z tego nie wynieśliśmy z powodu suchego sezonu. Jeżeli ktoś chce się więc potaplać w wodzie trzeba poczekać aż spadnie trochę deszczu czyli latem (naszą zimą) albo pojechać wodospadów Millstream. Obok źródeł znajduje się kemping, który ma na swoim terenie specjalne baseny, w których znajduje się woda z tychże źródeł. Jak każde, mają lecznicze właściwości. Nie planowaliśmy jednak wydawać pieniędzy na wejście do tegoż kempingu tylko poszliśmy do tych publicznych. Wyglądały tak jak na poniższym zdjęciu. Nie za dużo wody prawda?
Mimo wszystko trzeba uważać ponieważ woda może być gdzieniegdzie bardzo gorąca. Tylko w ten upalny, 40-stopniowy dzień zastanawia mnie tylko fakt czy było to spowodowane jej płytkością, niesamowitym słońcem i piaskiem dookoła czy była taka gorąca sama z siebie. Przyznam jednak szczerze, że gorące źródła w tak gorącym klimacie mnie raczej nie interesują. Na pewno kiedyś pojadę gdzieś na północ, aby zażyć takiej kąpieli wokół śniegu i gór. To dopiero musi być niesamowite!
//
Hot springs. . . . hmmm. We didn't get out too much of it because of the dry season. If someone wants to melt in water, you have to wait until it falls a bit of rain, that is in summer (our winter) or go to Milltream waterfalls. Next to the springs there is a campsite with special pools where you can find water from these springs. As any other, they have therapeutic properties. However, we did not plan to spend money to enter the campsite, we only went to the public ones. They looked like in the picture below. Not too much water, right?
Nevertheless, you have to be careful, because the water can be very hot in some places. On this hot, 40 degree day I wonder if it was caused by its shallowness, incredible sun and sand around or if it was so hot on its own. I must admit that hot springs in such a hot climate are of little interest to me. I will certainly go somewhere to the north to take such a bath around the snow and the mountains. This has to be amazing! 








W drodze powrotnej natknęliśmy się na jedno ciekawe miejsce zwane Mt Hypipamee Crater czyli po polsku Krater Góry Hypipamee. Szerokość przy wodzie to 61 metrów i co ciekawe nawet 85 metrów pod wodą nadal krater ją utrzymuje. Kto wie co może się czaić w głębinach! Z tym miejscem jednak wiążę się dla nas niesamowita historia. Zobaczyliśmy tutaj dzikiego kangura drzewnego (ang. Tree-kangaroo) czyli Drzewiaka. Szkoda, że nie miałam przy sobie prawdziwego aparatu żeby zrobić piękne zdjęcie z bliska (jak wiecie kamera aparatu zawsze oddala obraz a zoom tak naprawdę w nich nie istnieje), był naprawdę blisko nas z racji, iż drzewo nie było za wysokie. Siedział i patrzył się na nas. A jak go odkryliśmy nad naszymi głowami w dżungli?
Otóż przez kazuary (wreszcie sprawdziłam jak mówi się na nie poprawnie po polsku – wcześniej robiłam kalkę z angielskiego „kasowary” – wybaczcie), które zbiegały z tak stromej góry, że nie wiem jak było to możliwe. Nie byliśmy w stanie ich dostrzec w tym gąszczu krzaków, a jak przecinały ścieżkę to stało się to tak szybko, że widziałam jedynie dwa zarysy. Prawdopodobnie jeden z nich wtargnął na terytorium innego więc trzeba było go pogonić. Zanim jednak przemknęły przed nami słyszeliśmy niesamowity dźwięk jak gdyby biegł do nas dinozaur. Możecie sobie tylko wyobrazić jak silne muszą być te zwierzęta. O.o
//
On the way back we came across one interesting place called Mt Hypipamee Crater. The width by the water is 61 meters and what is interesting, even 85 meters under the water still keeps its width. Who knows what can lurk in the depths! However, this place is connected with an incredible story for us. We saw here a wild tree-kangaroo. It's a pity that I didn't have a real camera with me to take a beautiful close-up photo (as you know, the camera always moves the image awal and it’s not a true zoom), it was really close to us because the tree wasn't too high. He sat and looked at us. How did we discover him above our heads in the jungle?
Well, through cassowaries that were running from such a steep mountain that I don't know how it was possible. We were not able to see them in these bushes and when they crossed the path, it happened so quickly that I saw only two shadows. Probably one of them invaded the territory of another so one had to chase him. However, before they flew in front of us we heard an incredible sound as if a dinosaur was running to us. You can only imagine how strong these animals must be. O.o





CAIRNS
Do Cairns wracaliśmy kilka razy, jako że nie było wcale daleko, ok. 40 min. jazdy samochodem. Nie będę opisywać więc samego miasta i tego jak wygląda ponieważ zrobiłam to już w poście „Miasta Australii: Cairns”. Jest to turystyczne miejsce więc chciałam skupić się dosłownie na kilku miejscach, które według mnie idealnie jest odwiedzić w weekend, a które odkryliśmy dopiero z czasem. Mowa tutaj o dwóch restauracjach i dwóch atrakcjach. Wracaliśmy tam po kilka razy. 
Zacznijmy od samego początku, a raczej rana. W tym miejscu znajdziecie niesamowicie pyszne śniadanie, ale nie tylko. Można także bez problemu zjeść lunch i obiad. Menu jest obszerne i każdy znajdzie coś dla siebie również wegetarianie i weganie oraz fani zdrowego jedzenia, a nie tylko fish & chips [ang. ryba z frytkami]. Muszę także wspomnieć o przepysznych napojach takich jak mrożona czekolada, kawa i wybornych smoothies. Dobrą wiadomością jest to, iż The Coffe Club jest sieciówką i znajdziemy ją [chyba] w każdym większym miasteczku w Australii.
//
We returned to Cairns several times, as it wasn't far away at all, about 40 minutes by car. So I won't describe the city itself and how it looks like, because I did it in the post of „Australian cities: Cairns”. This is a tourist place so I wanted to focus on a few places that I think are ideal for a weekend and which we have only discovered over time. We are talking about two restaurants and two attractions. We returned there several times.
Let us start from the very beginning, or rather the morning. Here you will find an incredibly delicious breakfast, but not only. You can also have lunch and dinner without any problems. The menu is extensive and everyone will find something for themselves, including vegetarians and vegans and fans of healthy food, not just fish & chips. I must also mention delicious drinks such as ice chocolate, coffee and delicious smoothies. The good news is that The Coffe Club is a chain restaurant and we will find it in every bigger town in Australia.





Po zjedzeniu najlepiej rozprostować kości także dobrym pomysłem jest golf! Nie mam na myśli ani mini golfa (choć jest to też bardzo dobry pomysł) ani profesjonalnego golfa. Dla amatora takiego jak ja najlepszym wyjściem jest pole treningowe. Kupujemy koszyczek piłeczek za 10$, dostajemy kije i wyładowujemy nasze frustracje w uderzeniach. Nie trzeba się niczego wstydzić. My idziemy zawsze w japonkach, bez jakiejkolwiek wiedzy o poprawnych trzymaniu kija czy wykręcaniu tułowia. Nie ma nic lepszego niż taka zabawa, gdy przed tobą widnieją wzgórza i palmy.
//
After eating it is best to straighten the bones and golf is a good idea! I don't mean mini golf (although it's also a very good idea) or professional golf. For an amateur like me the best solution is a training field. We buy a basket of balls for $10, get sticks and unload our frustrations in the strokes. You don't have to be ashamed of anything. We are always wearing flip flops, without any knowledge of how to hold a stick or twist our torso. There is nothing better than having fun when there are hills and palm trees in front of you. 




Na wieczorny obiad (kuchnia otwiera się od 18) trzeba pojechać do Machans Beach. Jest to jedna z plaży otaczających Cairns, jako że w samym mieście jej nie ma. Nie ma tam może nic specjalnego poza jedną małą restauracją „O’Sheas”, która gotuje tak przepyszne jedzenie, że jest się w siódmym niebie. Zamówiliśmy szampana, przystawkę z kurczaka w miodzie oraz różane risotto i jagnięcina jako danie główne. To wszystko przy akompaniamencie fal Morza Koralowego. Smacznego!
//
For evening lunch (kitchen opens from 18) you have to go to Machans Beach. This is one of the beaches surrounding Cairns, as there is no beach in the city itself. There is nothing special there except for one small restaurant, „O'Sheas" which cooks so delicious food that you are in heaven. We ordered champagne, chicken in honey as an entree and rose risotto and lamb as the main course. All this with the accompaniment of the waves of the Coral Sea. Tasty! 





A na koniec jedna z największych publicznych atrakcji Cairns. Popływanie w tzw. Lagunie. Darmowym basenie z widokiem na Morze Koralowe, deptak oraz fontannami w kształcie ryb. Chyba wiele z Was zgodzi się ze mną, że opalanie na piasku pod palmą, pływanie w takim basenie, słuchanie muzyki (czasami są koncerty lub aerobik wodny) i po prostu bycie jest jedną z najlepszych i wystarczających atrakcji weekendowych.  Małe rzeczy a cieszą.
//
And finally one of the biggest public attractions of Cairns. Swimming in the so-called Lagoon. Free pool with a view of the Coral Sea, promenade and fish shaped fountains. I think many of you will agree with me that sunbathing on the sand under the palm tree, swimming in such a pool, listening to music (sometimes there are concerts or water aerobics) and simply being is one of the best and sufficient weekend attractions. Small things give the biggest happiness.




Komentarze

Instagram

Zainteresuje Cię również: